Hej, to ja. Kojarzycie tą mega zabawną i charyzmatyczną
bohaterkę waszej ulubionej powieści, filmu lub gry? Tą ciekawą postać, która
jest odważna i pewna siebie? To ja. Taka jestem. A tak naprawdę to nie. Jestem
zupełnie inna. Lubię być inna. A to jest mój blog, więc piszę na nim jak lubię
i o czym lubię. Znajdziecie tutaj moje recenzje, relacje i opinie dotyczące
różnych rzeczy. Bo nie skupiam się tylko na czytaniu książek, albo tylko na
oglądaniu filmów. Lubię być wielozadaniowa i eklektyczna. I chcę, żeby tak
właśnie wyglądał ten blog. Jeśli masz jakieś pytania, pisz śmiało. Chętnie
odpowiem.
INFO: Ta „recenzja” rozpocznie moją serię postów dotyczących książek, które przeczytałam jakiś czas temu, a niedawno postanowiłam je sobie odświeżyć i przy okazji napisać o nich kilka słów. Jednak nie są one pisane „na świeżo”, od razu po przeczytaniu książki i moich pierwszych odczuciach. Tytuł: „Blackout” Autor: Marc Elsberg Wydawnictwo: W.A.B. Rok wydania: 2015 Dzisiaj jedna z moich ulubionych powieści. Czytałam ją kilka razy i za każdym razem podoba mi się tak samo. Ale najpierw fabuła. Rozpoczynamy w Mediolanie, gdzie poznajemy Piero Manzano – bardzo zdolnego informatyka, całkiem nieźle znającego się na technikach hakowania. Jest on naszym głównym bohaterem, który już na pierwszej stronie powieści zostaje ranny w wypadku samochodowym. Nie jest to jednak zwykły wypadek spowodowany wyłączeniem świateł na drodze – to początek braku elektryczności, która z czasem rozprzestrzeni się na ogromny obszar świata, a Europa pogrąży się w ciemności. Brak ...